poniedziałek, 27 marca 2017

Wystarczy (…) ludzie zdawali się zapomnieć co ono (słowo) znaczy – „Hotel Bankrut” Magdaleny Żelazowskiej


Przyznam szczerze – po tę książkę sięgnęłam tylko z powodu wyzwania Gra w kolory u Magdalenardo. Nie miałam inne pomysłu na książkę z fioletową okładką, a ta pozycja pojawiła się w propozycjach autorki wyzwania. Dopiero później, w jednym z komentarzy do wpisu o książkach, które są idealnena życiowym zakręcie, polecono mi tę powieść. Byłam już wtedy w trakcie czytania i… zachwycania się powieścią…


piątek, 24 marca 2017

Zbyt wiele niedopowiedzeń kieruje naszym życiem - "Mniej złości, więcej miłości" Natalii Sońskiej


Zaintrygowana tym, jak potoczy się życie bohaterek poprzedniej książki Natalii Sońskiej, sięgnęłam po kolejną pozycję, jaka wyszła spod pióra tej niezwykle młodej autorki. Tym bardziej, że znów zachwyciła mnie okładka – tym razem taka lekka, wiosenna, dająca obietnicę lekkiej i przyjemnej lektury. I wiecie, co? O ile poprzednia powieść mnie troszkę rozczarowała, o tyle ta jest już o wiele, lepsza. Co prawda daleka jestem od zachwycania się nią, ale jestem zadowolona, że po nią sięgnęłam.
 

środa, 22 marca 2017

Tylko ten, kto zna drzewa, potrafi je chronić – „Sekretne życie drzew” Petera Wohllebena



Ta książka jest rozchwytywana. Zdobywa rewelacyjne recenzje w sieci, w bibliotekach czeka się na nią w kolejkach, w księgarniach wciąż bardzo dobrze się sprzedaje, choć przecież minęło już trochę czasu od premiery, a w plebiscycie portalu Lubimyczytac.pl została uznana za najlepszą książkę minionego roku w kategorii literatura faktu. Postanowiłam więc sprawdzić, co kryje się za tak wielkim sukcesem pozycji „Sekretne życie drzew” Petera Wohllebena.
 

poniedziałek, 20 marca 2017

„Pustułka” Katarzyny Bereniki Miszczuk


Kiedy w ramach fejsbukowej grupy Przeczytaj i Podaj dalej zorganizowanej przez Magdę z bloga Save the Magic Moments zorganizowano bootoura, a w jego ramach pojawiła się możliwość przeczytania „Pustułki” Katarzyny Bereniki Miszczuk, od razu się zapisałam. Nawet nie dlatego, że od pewnego czasu lubię te podróże książek i już nawet przełamałam się do pisania i zakreślania na kolejnych stronach. Tę książkę chciałam przeczytać, bo Marta, z bloga do ostatniej pestki trzeba mocno żyć już dawno mówiła mi, że ta pozycja jest całkiem fajna. I dlatego, że książki z cyklu „Kwiat paproci” tej autorki bardzo mi się podobały i chciałam sprawdzić, czy kryminał będzie równie dobry.


Wszystko w rodzinie


„Pustułka” jest kryminałem, który trochę przypominał mi  „Dziesięciu Murzynków” Aghaty Chriestie. Rzecz ma miejsce na wyspie, która należy do pewnej bardzo bogatej rodziny. W wyniku różnych okoliczności na wyspie gromadzą się wszyscy członkowie tej familii oraz najbliżsi współpracownicy . W pewnym momencie dochodzi tu do zbrodni. Zostaje zabita młoda kobieta, sekretarka głowy rodziny oraz… jego kochanka. Motyw zabójstwa ma niemal każdy znajdujący się na wyspie. Jednak na tej jednej zbrodni się nie kończy. Tymczasem warunki pogodowe zmieniają się tak, że na wyspę nikt nie może przybyć. Nikt też nie może z niej wyjechać. Jasne staje się, że zabija ktoś z tu obecnych. Tylko, kim jest morderca?

Schemat znany, ale mimo to ciekawie zrealizowany. Tym bardziej, że zakończenie zaskakuje. Przynajmniej mnie zaskoczyło. Nie udało mi się wskazać mordercy. Takiego rozwiązania sprawy po prostu się nie spodziewałam, choć jest ono jak najbardziej logiczne i może wynikać z całej fabuły. 

Jednak nie tylko fakt, że autorce udaje się wyprowadzić czytelnika w pole sprawia, że książka, moim zdaniem, jest dobra. Czyta się ją szybko. Ta historia naprawdę wciąga, choć też nie można powiedzieć, by była jakimś kryminalnym arcydziełem. Myślę jednak, że tą książką autorka udowodniła, ze nie tylko w historiach z pogranicza fantastyki i obyczaju dobrze się czuje. Przyznam, że chętnie sięgnę po kolejny kryminał jej autorstwa, jeśli taki powstanie.

Moja ocena: 8/10
Wydawnictwo WAB, ilość stron: 331.


Czytałam w ramach wyzwania u Wiedźmy – kategoria zwierzę.

sobota, 18 marca 2017

Książki idealne na życiowym zakręcie (wpis w ramach kampanii #czytajznami)

Dziś wpis nietypowy, bo… nie ja będę jego autorem! A przynajmniej nie całości. W ramach akcji #czytajznami organizowanej na fejsbukowej grupie Przeczytaj&Podaj Dalej, którą założyła nieoceniona Magda, prowadząca bloga Save the Magic Moments, zaprosiłam dziś do siebie trzy fantastyczne dziewczyny. Poprosiłam je, by poleciły Wam i mnie książki, które podsunęłyby bliskim osobom znajdującym się akurat na życiowym zakręcie.


piątek, 17 marca 2017

„Studnia bez dnia” Katarzyny Enerlich


O tym, że jestem wielką fanką książek Katarzyny Enerlich chyba już wiecie. Każda kolejna lektura, jaka wyszła spod pióra tej autorki niezmiennie mnie zachwyca. Pisarka podbiła mnie swoim charakterystycznym stylem i tym, że w każdej jej książce znajdziemy pochwałę prostego, zwykłego życia. Tak pięknego w swej prostocie, że chciałoby się rzucić wszystko i… wyjechać na Mazury! Sięgając po kolejną powieść autorki jestem wręcz pewna, że czeka mnie niezwykła literacka przygoda…


środa, 15 marca 2017

Ludzka to rzecz trudzić się, nie boska – „Krzyżowiec” Grzegorza Wielgusa


Są książki, które kuszą piękną okładką. Na sam ich widok chcemy je przeczytać, bo… są po prostu ładne. Są i takie, których okładka wcale ładna nie jest, a mimo to przykuwa uwagę. A kiedy jeszcze przeczytamy umieszczony z tyłu okładki opis – intrygujący, dający obietnicę lektury innej, niż wszystkie do tej pory, sięgamy po lekturę, przeczuwając, że będzie to ciekawa przygoda. Książka „Krzyżowiec” Grzegorza Wielgusa należy z pewnością do tej drugiej kategorii.