poniedziałek, 13 lutego 2017

Begitulah – tak po prostu jest. „Indonezja itd.” Elizabeth Pisani


Indonezja – kraj położony na wielu tysiącach niewielkich wysepek na Oceanach Indyjskim i Spokojnym. Państwo, w którym żyją miliony ludzi reprezentujących różne wyznania i kultury. Kraj, który jest tak różnorodny, że właściwie trudno mówić tu o jakiejkolwiek jedności narodowej. Trudno sobie nawet wyobrazić, że takie państwo jest w stanie normalnie funkcjonować. A jednak – istnieje i choć boryka się z wieloma problemami, trwa w jako takim spokoju.


Opisanie Indonezji jako kraju wydaje się być niezmiernie trudne. Pewno dlatego, że podróż na każdą z wysepek czy, w przypadku tych większych wysp, do każdego z rejonów, zdaje się być podróżą do innego świata i wiąże się ze spotkaniami z innymi ludźmi, inną religią, kulturą, wreszcie – innym adatem, czyli systemem lokalnych norm społecznych i zależności klanowych. Już za samo podjęcie się próby napisania książki o całej Indonezji należą się więc Elizabeth Pisani słowa uznania. Ale czy ten projekt zakończył się powodzeniem?

„Semna bisa datur – wszystko da się zorganizować”


Książka „Indonezja itd. Studium nieprawdopodobnego narodu” jest wynikiem przede wszystkim długiej podróży, którą autorka odbyła po wyspach i wysepkach tego kraju. W swoim reportażu odnosi się też jednak do poprzednich pobytów w Indonezji. A było ich na tyle dużo, że Elizabeth pisani udało się poznać dość dobrze ten kraj i przede wszystkim żyjących w nim ludzi. W czasie wielomiesięcznej podróży po rożnych indonezyjskich zakątkach okazało się jednak, ze życie w Dżakarcie, stolicy kraju, i życie na jego prowincji jest tak skrajnie różne, że właściwie można byłoby napisać o tym nie jedną, a kilka książek.

Pewnie dlatego reportaż „Indonezja itd.” jest tak długi. I pewnie dlatego nie można oczekiwać od niego głębokiego wgryzania się w każde zagadnienie. Bo autorka, takie przynajmniej miałam wrażenie podczas lektury tej książki, chciała napisać o wszystkim: o problemach ekologicznych związanych z wyrębem naturalnych lasów i zastępowaniem ich lasami kauczukowymi, o problemach społecznych związanych z tak ogromnymi różnicami ekonomicznymi między stolicą i prowincją, o kwestiach różnorodności religijnej i narodowościowej (Indonezję zamieszkują przedstawiciele wielu ludów, plemion), o problemach związanych z zarządzaniem tak różnorodnym państwem i o kwestii zderzenia wciąż żywych tradycji klanowych z e współczesnym światem.

„W większości kłopoty pojawiają się, gdy te wiekowe zobowiązania kulturowe zderzają się z wymaganiami współczesnego świata.”


Lektura tej pozycji była niewątpliwie ciekawą podróżą do tak egzotycznego zakątka świata, jakim jest Indonezja. A jednak brakowało mi tu pewnej ciągłości narracyjnej. Ta książka jest raczej zbiorem obrazków, krótkich historii, opisów niektórych przygód, jakie przeżyła podczas swej podróży. Każdy z tych fragmentów staje się przyczynkiem do rozważań na temat historii czy sytuacji polityczno-społecznej Indonezji. Dzięki temu naprawdę dużo możemy się dowiedzieć o tym kraju. A jednak brakuje mi w tej lekturze tego, czego zazwyczaj szukam w reportażach – historii zwykłych ludzi, rozmów z nimi. Wiem, że autorka wiele ich odbyła, ale w książce są przedstawione ich niewielkie fragmenty. Nie ma tu zagłębiania się w poszczególne zagadnienia, ale jakby ślizganie się po nich…

Rozumiem, że nie byłoby możliwe stworzenie książki w pełni wyczerpującej temat. W końcu różnorodność Indonezji i jej społeczeństwa jest tak wielka, że na ten temat mogłoby powstać kilka, kilkanaście publikacji – każda traktująca o czymś zupełnie innym. I, szczerze mówiąc, mam nadzieję, że Elizabeth Pisani pokusi się o napisanie jeszcze kilku pozycji na temat Indonezji – tym razem o konkretnych wyspach, konkretnych ludach, konkretnych problemach. Bo ten kraj jest kopalnią tematów, a książka „Indonezja itd.” może stanowić raczej wstęp do podjęcia dalszych rozważań…

Książkę oceniam na 6/10, bo jednak brakowało w niej „tego czegoś”, a narracja polegająca na opisywaniu kolejnych „obrazków” i sytuacji sprawiała, że trudno było zagłębić się w temat.

Wydawnictwo: czarne. Ilość stron: 440 (bez dodatków). Tłumaczenie: Adam Pluszka.

Czytałam w ramach wyzwań:


8 komentarzy:

  1. Książki nie zamierzam przeczytać, ale przyznać ci muszę rację w kwestii ilości materiału. Nawet patrząc na objętość i twoje wrażenia z lektury, autorka mogłaby podzielić to na kilka tomów

    Obserwuję!!

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja bym z chęcią przeczytała książki, które byłyby bardziej rozbudowanymi rozdziałami tej pozycji. Na przykład o wielokulturowości i religijności Indonezji...

      Usuń
  2. Nie przepadam za reportażami, dlatego raczej ją sobie odpuszczę :)

    pozdrawiam
    ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to nei Twój ulubiony gatunek, rzeczywiście nie warto... są inne, dużo lepsze...;)

      Usuń
  3. Kolejny reportaż do przeczytania :) Mimo, iż jej brakuje trochę do ideału, to chętnie poczytam o Indonezji. No chyba, że polecisz coś lepszego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pierwsza książka o Indonezji, na którą trafiłam. Ogromne opracowanie, ale przynajmniej daje jako taki ogląd, o co chodzi w tym kraju;)

      Usuń
  4. To książka dla mnie:)) chciałabym tam pojechać.

    OdpowiedzUsuń