poniedziałek, 20 lutego 2017

Fascynacja złem zawsze była w człowieku silna – „Rewers” oprac. zbiorowe

Lubię sięgać po zbiory opowiadań. Zwłaszcza takie, w których umieszczono utwory różnych autorów. Kiedy więc na rynku pojawiła się książka „Rewers”, czy zbiór opowiadań polskich twórców kryminałów, chętnie ją przeczytałam. I, jak to zwykle w przypadku takich książek bywa, mam mieszane uczucia…



Problem ze zbiorami opowiadań jest taki, że zazwyczaj są one nierówne. Z jednej strony pojawiają się tu utwory genialne, o których trudno zapomnieć. Są też opowiadania, które czyta się z zainteresowaniem, które wciągają, ale też o których nie pamiętamy już, gdy przechodzimy do kolejnego utworu w tomie. Są niestety i takie, które pozostawiają w nas pewien niedosyt. Niestety w „Rewersie” też było kilka z tej ostatniej grupy.

Opowiadania kryminalne - czy zdają egzamin?


Być może to kwestia krótkiej formy połączonej ze specyficznym gatunkiem. Kryminały w końcu charakteryzują się tym, ze opowiadają o jakiejś zagadce, o zbrodni, której tajemnice w ramach podążania za akcją się rozwiązuje. Tyle, że tych mniej więcej pięćdziesiąt stron to często zbyt mało, by upleść spójną, wciągającą intrygę i pozwolić bohaterom na jej rozwiązanie. Pewnie dlatego kilka z opowiadań sprawiło na mnie wrażenie jakby niedokończonych. I choć mnie zaintrygowały, choć sam pomysł bardzo mi się spodobał, zakończenie mocno rozczarowało.

Tak było na przykład z opowiadaniem Marty Guzowskiej. Tak było z tekstem Marty Mizuro. „rewers” był moim pierwszym spotkaniem z autorkami. Wiem na pewno, że nie było to spotkanie ostatnie. Dam im szansę, bo jestem bardzo ciekawa, jak radzą sobie w dłuższych formach.

Ale w „Rewersie” możemy znaleźć też kilka prawdziwych perełek. Choćby opowiadanie Gai Grzegorzewskiej – mroczne, wciągające, wodzące czytelnika za nos i pozostawiające z poczuciem podskórnego niepokoju i wieloma pytaniami, w tym o to, co najważniejsze: o naturę zła. Jest tez fantastyczne, kończące cały tom opowiadanie Joanny Jodełki, w którym autorka podejmuje z czytelnikiem pewną grę, sprawia, że stajemy się nie tylko czytelnikami, ale i uczestnikami wydarzeń i… kończy z przytupem cały tom.

Dzięki takim tekstom (i jeszcze paru innym, ciekawym, choć raczej niewyróżniającym się tak bardzo – np. opowiadaniu M. Wrońskiego, W. Chmielarza czy R. Mroza) można uznać, że projekt, jakim było wydanie zbioru opowiadań kryminalnych, udał się. A jednak czuję pewien niedosyt. Bo przecież „Rewers” miał prezentować tę drugą, mroczną stronę polskich miast. I rzeczywiście, w niektórych opowiadaniach widać to wyraźnie. Wroński swoją opowieść wpisał w tradycję i historię Lublina – to po prostu nie mogło zdarzyć się nigdzie indziej. Mróz też bardzo wyraźnie umiejscowił opowiadanie w Opolu, Chmielarz pokazał mroczną stronę Gliwic, a reszta? Ale były też historie, w których miejsce nie miało właściwie znaczenia – mogłyby zdarzyć się wszędzie. No może prawie wszędzie… Trochę brakowało mi więc tej myśli przewodniej całego tomu…

Zbiór opowiadań - dlaczego warto?


Po zbiory opowiadań sięgam często po to, by poznać styl pisarzy, których do tej pory nie czytałam. Dzięki temu wiem, na jakie nazwiska zwrócić uwagę przy wyborze kolejnych lektur. Tym razem również udało mi się spośród grona autorów tomu wybrać kilku, po których książki sięgnę na pewno. Mizuro, Guzowska, Chmielarz, Wroński… Te nazwiska zapamiętam na pewno. Oczywiście jest Mróz, po którego powieści lubię sięgać i Jodełka, która zachwyca mnie niebanalnym stylem…

 Nie jest to książka zła, choć ma kilka minusów. Ogólnie jednak myślę, że warto po nią sięgnąć. Zwłaszcza, gdy nie ma się na tyle czasu, by móc pozwolić sobie na lekturę wciągającego, niedającego się odłożyć w trakcie czytania kryminału czy powieści sensacyjnej. Krótkie formy czyta się szybko i nie ma problemu z przerwaniem lektury pomiędzy jednym a drugim opowiadaniem.

Cały tom oceniam na 8/10.
Wydawnictwo: Czwarta Strona. Ilość stron: 587.


Czytałam w ramach wyzwania WyPożyczone (egzemplarz z biblioteki).

4 komentarze:

  1. Zawsze mam problem z opowiadaniami. Niechętnie po nie sięgam, a kiedy już to nastąpi okazuje się, że zazwyczaj znajduję właśnie takie perełki dla siebie, do których regularnie potem wracam. Mimo to nadal mam z tym problem.
    Opowiadania kryminalne mogą być również dla mnie zaskakująco wartościowe. Masz rację, że jest to sposób na sprawdzenie, po których autorów warto sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś bardzo nie lubiłam opowiadań. miałam wrażenie, ze nim sie wszystko rozkręci, nim się zanurzę w świat przedstawiony, juz historia się konczy. Ale od pewnego czasu bardzo chętnie sięgam po takie tomy... I naprawdę polecam, bo dzięki temu, wiadmo, jakim autorom warto dać szansę,a jakich sobie odpuscić;)

      Usuń
  2. To jest ten urok opowiadań, są lepsze i gorsze, ale.. chętnie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej, jeśli w tomie sa opowiadania różnych autorów. A po "Rewers" warto sięgnąć. Choćby po to, by wiedzieć, ktorego autora warto poznać bliżej, a którego twórczość sobie odpuścić;)

      Usuń