środa, 1 lutego 2017

Nigdy nie wiadomo, jak z tymi duszami jest – „Inna dusza” Łukasza Orbitowskiego

Nie miałam ochoty czytać tej książki. Nie zachęcała mnie okładka, odstraszał temat. Sięgnęłam po nią, bo obiecałam sobie, ze w tym roku będę czytać wszystkie lektury miesiąca wybrane w grupie Przeczytaj&Podaj Dalej na Facebooku. Wypożyczyłam więc z biblioteki (musiałam czekać w kolejce, bo książka wciąż jest wypożyczana) i od razu przystąpiłam do lektury. Chciałam skończyć jeszcze w styczniu. Przeczytałam tę liczącą sobie nieco ponad 420 stron książkę w ciągu dwóch dni…


„Ja sobie myślę, że w każdym drzemie coś takiego, tylko w jednym się budzi, a w drugim się nie budzi (…) Inna dusza się budzi.”

„Inna dusza” to książka, która została napisana w ramach projektu Na F/Aktach. Chodziło o to, by poszczególni polscy pisarze stworzyli sfabularyzowane historie głośnych polskich spraw kryminalnych. Bazując na aktach tych spraw, na wszelkiej dokumentacji stworzyli już kilka historii o zbrodniach, które poruszyły polską opinię publiczną. Łukasz Orbitowski zajął się historią morderstw, które wstrząsnęły Bydgoszczą pod koniec ubiegłego wieku. W mieście zabito dwoje nastolatków, zadając im kilkanaście ciosów nożem. Sprawca metodycznie zaplanował te zbrodnie, a potem po sobie posprzątał…

W książce „Inna dusza” poznajemy tego mordercę, poznajemy jego historię, rodzinę i miejsce, w którym się wychowywał – bydgoską dzielnicę Fordon. Opowiada nam o tym jego najlepszy przyjaciel – Krzysiek, którego życie nie oszczędza – wychowuje się w rodzinie alkoholika w jednej z najbiedniejszych dzielnic Bydgoszczy, na ulicy, która cieszy się złą sławą. Opowieść o Jędrku – sprawcy brutalnych zabójstw, przeplata się z historią Krzyśka, który najbardziej na świecie marzy o rowerze i o konsoli PlayStation…

Towarzyszymy chłopcom w ich przygodach – w wyprawie do nawiedzonego domu, w wycieczce nad jezioro, ale także w momentach ważnych w życiu każdego nastolatka: w trakcie seksualnej inicjacji, podczas wizyt na siłowni stworzonej w prymitywnych warunkach w jakiejś piwnicy. Oglądamy Bydgoszcz lat dziewięćdziesiątych XX wieku oczami dorastających w niej chłopaków. I to, co widzimy, jest raczej porażające…

„Każda rzecz wywołuje jakiś skutek. Drobiazgi nadają sens całości.”


Orbitowskiemu udało się opowiedzieć historię w sposób niezwykle plastyczny. Tym, co podczas lektury wysuwa się na pierwszy plan jest nie sama historia popełnionych zbrodni, ani nawet nie historia ich sprawcy, ale drobiazgowy, momentami wręcz naturalistyczny opis miasta, w którym wszystko się działo. Opis, który sprawił, że mnie, jako matce na razie małego chłopca, robiło się na przemian zimno i gorąco, bo nigdy, za nic nie chciałabym, by moje dziecko dorastało w takim otoczeniu… A przecież nie przed wszystkim jestem w stanie je chronić…

Autor przedstawił mordercę nie jako bestię, za którą wszyscy uważali go po tym, jak jego czyny wyszły na jaw. Jędrek z książki jest chłopakiem, który może nawet budzić sympatię, który sam nie potrafi sobie poradzić z tą ciemną stroną swojej duszy. Czujemy jednak, że coś jest nie tak, że jest w nim jakiś mrok. Choć przecież to wychowujący się w rodzinie alkoholika Krzysiek miałby większe predyspozycje do tego, by się stoczyć, by być na bakier z prawem. Temu ostatniemu udaje się jednak wyjść na prostą, choć chyba już przez całe życie będzie borykał się z syndromem DDA.

Brakowało mi w tej książce trochę pytań o to, dlaczego popełniono zbrodnię. Jakby autor nie miał zamiaru nic wyjaśniać, jakby nie próbował nawet szukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego. A przecież to pytanie nasuwa się niemal natychmiast… A jednak książka jest bardzo dobra. Wciągająca tak, że trudno się od niej oderwać. I chyba słusznie nagradzana. Ja oceniam ją na 9/10.

„Inną duszę” wydało wydawnictwo Od deski do deski, fundując nam tym samym lekturę 426 poruszających stron.

A przeczytałam w ramach wyzwań:

lektura miesiąca w grupie Przeczytaj&Podaj Dalej;
wypożyczone (egzemplarz z biblioteki);
wyzwanie wielkobukowe #WB2017 – kategoria dodatkowa POLSKA DUSZA.

14 komentarzy:

  1. Czytałam książkę w zeszłym roku i w sumie od tego tytułu zaczęłam przygodę z historiami z tej serii. Ta plastyczność, o której wspominasz, mocno podziała na moje wspomnienia - te wszystkie utwory, zapach gum Turbo, podwórkowe klimaty...

    Świetna książka, która robi wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz... mnie te wszystkie wspomnienia: gumy Turbo, muzyka, trochę przerażały. Bo sobie myślałam, czytając, ze przecież bohaterowie są niewiele ode mnei starsi... Że tak naparwdę, gdybym miała mniej szczęścia, mogłabym byc na ich miejscu...

      Usuń
  2. Dla mnie klimat końca lat 90 był oddany idealnie, chociaż wychwyciłam kilka nieścisłości.
    Z ojcem Krzyśka miałam tak, że najpierw, pomimo alkoholizmu, bardzo go lubiłam (sama miałam ojca alkoholika, ale nie było w nim tyle miłości). Z kolejnymi stronami jednak był coraz bardziej żałosny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ojcem Krzyśka miałam dość podobnie. Na początku wydawał się całkiem w porządku, to wspólne klejenie modelu to było wrecz takie sielankowe... A potem strasznie go nie lubiłam...

      Usuń
  3. Strasznie ubolewam nad tym, że sam Orbitowski nie docenia tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie czytałam, ale wiele dobrego o niej już słyszałam, teraz jeszcze Ty potwierdzasz. Książka już jest na liście do przeczytania, tylko czas na spotkanie z nią trzeba znaleźć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mnei zmotywowało wyzwanie... Inaczej pewno bym nie sięgnęła... Bo raczej uciekam od takich klimatów/tematów... Ale nie żałuję. Było warto!

      Usuń
  5. Muszę koniecznie sięgnąć po tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam nic z Orbitowskiego, ale ta książka mnie wyjątkowo kusi;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nic wcześniej nie czytałam.... Ale jego zmysł obserwacji otoczenia mnie urzekł i chyba po tę o Afryce sięgnę!

      Usuń
  7. Nie czytałam, ale Twoja recenzja mnie przekonała. Czułam pewien lęk przed lekturą, bo wielu czytelników wskazywało ją jako bardzo ciężką, nie do przebrnięcia, trudną - na pewno coś w tym jest, jednak teraz już wiem, że warto spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie da się ukryć, ze ta ksiązka jest trudna! Ale ma też w sobie "to coś", co sprawia, że wciąga...

      Usuń