poniedziałek, 13 marca 2017

Bo życie z założenia jest cyklem – „Dwadzieścia siedem snów” Marty Alicji Trzeciak (recenzja książki z booktouru).



Wsiąkam w zabawy blogowe, jak w mokry piasek na plaży – ten, który właśnie obmyła kolejna fala. O wyzwaniach czytelniczych, które stanowią główną wytyczną w doborze kolejnych lektur nie muszę już nawet wspominać. (Choć ostatnio pojawiło się jeszcze jedno, nie mogłam się oprzeć. O TUTAJ). A teraz… teraz wsiąknęłam w booktoury, czyli tak bardziej po polsku – podróże książek. Pierwszy raz zgłosiłam się do zabawy organizowanej przez Dominikę z bloga Książkowe Wyznania. Chwilę musiałam poczekać, aż zbierze się odpowiednia liczba uczestników, ale kiedy książka w końcu do mnie dotarła – przepadłam!



Książka „Dwadzieścia siedem snów” urzekła mnie swoją okładką. Pewnie dlatego zgłosiłam się do zabawy. No może oprócz chęci sprawdzenia, jak to jest z tymi booktourami. Nawet nie zorientowałam się, że z twórczością autorki spotkałam się już wcześniej, gdy czytałam bardzo ciekawą, intrygującą powieść „Dwa życia Kiki Kain”. Dopiero kiedy książka do mnie dotarła, kiedy pooglądałam okładkę, kiedy sprawdziłam, bo nazwisko autorki wydało mi się znajome wiedziałam, że podczas lektury czeka mnie niesamowita przygoda!

„Czy na pewno jest jedna Prawda i jedna racja? Czy jedna dla wszystkich ludzi? A jeśli nie, to czy mam pewność, że to ja odnalazłem Prawdę, a nie ktoś inny? Skąd pewność, że moja racja jest właściwa?”


Trudno w kilku słowach opowiedzieć historię, jaką autorka zapisała na kartach swojej powieści. To lektura wielowymiarowa. Oto do pewnej niewielkiej wsi, w której życie biegnie swoim rytmem przybywa pisarka, by oddać się pracy twórczej. Tu, w cieniu wzgórza roztaczającego niezwykłą aurę, trochę tajemniczą, trochę magiczną, poznaje historię kobiet, żyjących w ty miejscu od pokoleń. I od pokoleń borykających się z klątwą. A może z przeznaczeniem? Pisarka spisuje ich historię, na poły zasłyszaną, na poły wyśnioną, pomagając im przy tym wyrwać się z zaklętego kręgu.

Problem w tym, że trudno zorientować się, co tu jest prawdą, a co snem. Co dzieje się w rzeczywistości, co dzieje się w świecie sennych fantazji. Magia miesza się tu z realnością tak bardzo, że w końcu tracimy orientację, a cała fabuła otacza nas, owija, ogarnia i nie pozwala przestać czytać. Nawet na chwilę…

Ale nie tylko o historii głównych bohaterek tu przeczytamy. Dużo miejsca poświęcono też samemu procesowi pisania książek. Jest też kilka nieco filozoficznych fragmentów o ciągle toczącej się w świecie walce między Starym a Nowym. O co chodzi dokładnie? Na to pytanie czytelnik musi odpowiedzieć sobie sam. Sam musi zinterpretować to, o czym czyta…

„Życie bywa tak naprawdę bardzo banalne i tylko niektóre osoby potrafią w nim dostrzec to, co magiczne.


Książka „Dwadzieścia siedem snów” jest niewątpliwie magiczna. Porusza czytelnika i zostawia go z milionem myśli i jeszcze większą ilością pytań, na które sam musi znaleźć odpowiedzi. Nic tu nie jest dopowiedziane do końca, wszystkiego musimy się domyślać, interpretować według własnego uznania. Jak w snach…

Jedno jest jednak pewne – tę książkę trudno odłożyć przed przeczytaniem ostatniego zdania. Trudno też o niej zapomnieć, gdy już skończy się lekturę. To powieść specyficzna i pewnie nie wszystkim przypadnie do gustu. Ale warto po nią sięgnąć. Bo jest inna niż większość książek, czuć w niej powiew świeżości i… powtórzę to raz jeszcze – magii!

Moja ocena: 10/10.
Wydawnictwo Kobiece, ilość stron: 330.

Miałam możliwość przeczytać dzięki zabawie Book Tourorganizowanej na blogu Książkowe Wyznania, za co bardzo serdecznie dziękuję!
A czytałam w ramach wyzwań:

14 komentarzy:

  1. Ja też ostatnio biorę udział w BookTourach i muszę przyznać, że to super rozwiązanie, bo oprócz wspaniałych lektur można też poznać równie wspaniałych czytelników i recenzentów.

    Co do książki, to już od jakiegoś czasu chętnie bym ją przeczytała, ale po Twojej recenzji wiem, że muszę to jak najszybciej nadrobić.

    Pozdrawiam cieplutko, Ania
    (ksiazkowepodrozeanny.blogspot)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też ostatnio biorę udział w BookTourach i muszę przyznać, że to super rozwiązanie, bo oprócz wspaniałych lektur można też poznać równie wspaniałych czytelników i recenzentów.

    Co do książki, to już od jakiegoś czasu chętnie bym ją przeczytała, ale po Twojej recenzji wiem, że muszę to jak najszybciej nadrobić.

    Pozdrawiam cieplutko, Ania
    (ksiazkowepodrozeanny.blogspot)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę polecam! Warto po nia sięgnąć, naprawdę. A booktoury... trudno mi cokolwiek powiedzieć, póki co. Ale na arzie bardzo mi się podoba ta zabawa!

      Usuń
  3. Czytałam tą ksiązkę jakiś rok temu, również bardzo mi się podobała. Zdecydowanie ma w sobie magię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kupiłyśmy w promocyjnej cenie całkiem niedawno. Coś czuję, że i mnie zachwyci ta pozycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co lubisz czytać, ale jestem pewna, ze książka ma w sobie "to coś". Czekam niecierpliwie na Twoją opinię w takim razie;)

      Usuń
  5. Książka w księgarni już nie raz przykuła moją uwagę, ale jakoś nie potrafiłam po nią sięgnąc. To chyba musi się zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O, uwielbiam te "podróże książek"! ♥
    Magia tej książki mnie przyciąga! :) I jeszcze ta Twoja ocena: 10/10...
    Poza tym fajnie czytać w książce o pisaniu książki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, no co mam powiedzieć. Jestem tą lekturą zachwycona, po prostu!

      Usuń
  7. Mam nadzieję, że również i ja finalnie będę zadowolona z owej lektury :)

    P.S. Przesyłka dzisiaj dotarła, dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zachwyciła, co pewno widzisz już w samej książce. Na pewno zerknę do Ciebie, zeby dowiedzieć się, jaka bedzie Twoja opinia;)

      Usuń
  8. 10/10 to musi być coś!
    Ja jednak obawiam się jakichś mistycznych doznań, tej "senności", magii..

    OdpowiedzUsuń