poniedziałek, 20 marca 2017

„Pustułka” Katarzyny Bereniki Miszczuk


Kiedy w ramach fejsbukowej grupy Przeczytaj i Podaj dalej zorganizowanej przez Magdę z bloga Save the Magic Moments zorganizowano bootoura, a w jego ramach pojawiła się możliwość przeczytania „Pustułki” Katarzyny Bereniki Miszczuk, od razu się zapisałam. Nawet nie dlatego, że od pewnego czasu lubię te podróże książek i już nawet przełamałam się do pisania i zakreślania na kolejnych stronach. Tę książkę chciałam przeczytać, bo Marta, z bloga do ostatniej pestki trzeba mocno żyć już dawno mówiła mi, że ta pozycja jest całkiem fajna. I dlatego, że książki z cyklu „Kwiat paproci” tej autorki bardzo mi się podobały i chciałam sprawdzić, czy kryminał będzie równie dobry.


Wszystko w rodzinie


„Pustułka” jest kryminałem, który trochę przypominał mi  „Dziesięciu Murzynków” Aghaty Chriestie. Rzecz ma miejsce na wyspie, która należy do pewnej bardzo bogatej rodziny. W wyniku różnych okoliczności na wyspie gromadzą się wszyscy członkowie tej familii oraz najbliżsi współpracownicy . W pewnym momencie dochodzi tu do zbrodni. Zostaje zabita młoda kobieta, sekretarka głowy rodziny oraz… jego kochanka. Motyw zabójstwa ma niemal każdy znajdujący się na wyspie. Jednak na tej jednej zbrodni się nie kończy. Tymczasem warunki pogodowe zmieniają się tak, że na wyspę nikt nie może przybyć. Nikt też nie może z niej wyjechać. Jasne staje się, że zabija ktoś z tu obecnych. Tylko, kim jest morderca?

Schemat znany, ale mimo to ciekawie zrealizowany. Tym bardziej, że zakończenie zaskakuje. Przynajmniej mnie zaskoczyło. Nie udało mi się wskazać mordercy. Takiego rozwiązania sprawy po prostu się nie spodziewałam, choć jest ono jak najbardziej logiczne i może wynikać z całej fabuły. 

Jednak nie tylko fakt, że autorce udaje się wyprowadzić czytelnika w pole sprawia, że książka, moim zdaniem, jest dobra. Czyta się ją szybko. Ta historia naprawdę wciąga, choć też nie można powiedzieć, by była jakimś kryminalnym arcydziełem. Myślę jednak, że tą książką autorka udowodniła, ze nie tylko w historiach z pogranicza fantastyki i obyczaju dobrze się czuje. Przyznam, że chętnie sięgnę po kolejny kryminał jej autorstwa, jeśli taki powstanie.

Moja ocena: 8/10
Wydawnictwo WAB, ilość stron: 331.


Czytałam w ramach wyzwania u Wiedźmy – kategoria zwierzę.

3 komentarze:

  1. Bardzo lubię Katarzynę Berenikę Miszczuk. Znam głównie cykl Kwiat Paproci, oraz o Wiktorii Biankowskiej. To nie są kryminały, ale książki bardzo przyjemnie napisane i również szybko się je czyta.
    Na "Pustułkę" wciąż się czaję, tylko trochę nie mam czasu na nią, bo plan rozpisałam dość długi, ale wcześniej czy później przeczytam. Dobrze wiedzieć, że mimo innej formy, bo kryminału Autorki żadnego nie czytałam, to raczej się nie zawiodę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakbyś chciała to u mnie Book Tour z Szeptuchą tej Autorki, tylko długi czas oczekiwania w kolejce :(

      Usuń
    2. Widziałam, ale "Szeptuchę" już czytałam :(

      Usuń