piątek, 17 marca 2017

„Studnia bez dnia” Katarzyny Enerlich


O tym, że jestem wielką fanką książek Katarzyny Enerlich chyba już wiecie. Każda kolejna lektura, jaka wyszła spod pióra tej autorki niezmiennie mnie zachwyca. Pisarka podbiła mnie swoim charakterystycznym stylem i tym, że w każdej jej książce znajdziemy pochwałę prostego, zwykłego życia. Tak pięknego w swej prostocie, że chciałoby się rzucić wszystko i… wyjechać na Mazury! Sięgając po kolejną powieść autorki jestem wręcz pewna, że czeka mnie niezwykła literacka przygoda…



„Studnia bez dnia” jest powieścią, której lekturę odwlekałam w czasie.  Książka stałą na mojej półce już kilka miesięcy, a  ja wciąż miałam stos innych lektur do przeczytania. Dopiero inicjatywa Magdy z bloga Save the Magic Moments i jej fejsbukowej grupy Przeczytaj&Podaj Dalej sprawiła, że sięgnęłam po tę powieść mojej ulubionej autorki. Chciałam wypuścić ja w świat, w ramach grupowego booktoura. Byłam ciekawa, jakie wrażenia lektura zrobi na innych uczestniczkach. Najpierw jednak musiałam sama przeczytać, bo przecież zawsze istnieje ryzyko, że poczta zawiedzie i książka nie wróci już do domu. Przeczytałam więc…

Tym razem w Toruniu


Tym razem Katarzyna Enerlich umieściła akcję opowiadanej przez siebie historii w Toruniu. To niezwykłe, bo zazwyczaj w jej książkach wyczytać możemy zachwyt nad Mazurami. Ale… choć cała akcja dzieje się w magicznym mieście Kopernika, to echa mazurskiej historii i mazurskich zwyczajów też można tu znaleźć…

Głównym tematem jest dość niezwykłą historia pewnej kobiety, której świat w jednym dniu rozsypuje się na milion kawałków. Najpierw dowiaduje się o zdradzie swojego męża, potem o jego wypadku i śmierci. Ten krytyczny moment okazuje się jednak początkiem zupełnie nowego życia. Kobieta zmuszona jest zmienić mieszkanie na tańsze i znaleźć stałe zajęcie, by móc się sama utrzymać. To jednak skutkuje zawarciem nowych znajomości, niezwykłych przyjaźni i odkryciem pewnej tajemnicy, którą skrywa pracownia rzeźbiarska gdzieś na toruńskim Starym Mieście.

Ciekawa, wciągająca historia


Oprócz codziennej magii, która jest tak charakterystycznym elementem twórczości Katarzyny Enerlich, mamy tutaj też wątek kryminalny i mnóstwo ciekawostek historycznych fantastycznie wplecionych w treść książki. To sprawia, że książkę czyta się szybko, a lektura sprawia czytelnikowi prawdziwą przyjemność. I choć nie jest to historia, o której trudno zapomnieć (jak na przykład niedawno czytana przeze mnie „Kiedyś przy Błękitnym Księżycu”) to jest to lektura warta uwagi. Niezbyt długa, ale potrafiąca zainteresować historia, która sprawia, że ma się ochotę pojechać do Torunia, odwiedzić opisane (i uwiecznione na fotografiach) zdjęcia. W tym kontekście jest to powieść inspirująca. I taka, z której wynika wniosek również charakterystyczny dla twórczości autorki: wszystko ma swój czas i nic nie dzieje się przypadkiem. Czasem po prostu trzeba zaufać życiu i pozwolić, by płynęło własnym rytmem. Dla mnie to prawdziwy życiowy drogowskaz, za który jestem wdzięczna Katarzynie Enerlich za każdym razem, gdy kończę czytać jej książkę.

Moja ocena 9/10 (bo jednak zabrakło mi tu tego czegoś, czego szukam w książkach Katarzyny Enerlich).
Wydawnictwo MG, ilość stron: 256.


A czytałam w ramach wyzwania Pod hasłem (książka zawiera epilog).

8 komentarzy:

  1. Trochę z przekąsem, zaopatrzyłam się ostatnio w książkę "Prowincja pełna marzeń" tej Autorki. Z przekąsem, bo jakoś nie ufam, ale mam nadzieję, że się nie zawiodę. Tak przynajmniej mi wynika z Twojej recenzji :)
    Bardzo lubię, jak książka jest taka zróżnicowana gatunkowo, a nie trzyma się stricte ram jakiegoś założonego gatunku. Wydają mi się pełniejsze, ciekawsze, bardziej mnie angażują chyba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak - "Prowincja" jest fajna, ale nie zachwyca jak ksiązki autorki spoza cyklu. DLa mnie mstrzostwo to "Czas w dom zaklęty" i "Kiedyś przy Błękitnym księżycu"... Czeka mnie jeszcze "Rzeka ludzi osobnych" więc pewno też niedługo o niej napiszę. Bo jestem baaaardzo ciekawa tej książki.

      Usuń
    2. "Prowincja" bardzo mi się podoba, ukoiła mnie w jakiś niezwykły sposób :) To, co będę czuła po tych, które polecasz :) Cieszę się, że sięgnęłam po Autorkę, że Ją poznałam i mogę się pozachwycać :)

      Usuń
    3. Ciesze się, ze twórczość autork przypadła Ci do gustu;)

      Usuń
  2. Przyznam szczerze, iż pierwszy raz czytam o tejże pozycji i czuję się mocno zaintrygowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katarzyna Enerlich to taka moja miłość od pierwszego zaczytania! Uwielbiam i polecam!

      Usuń
  3. Aj - jak o Toruniu, to biorę w ciemno, gdyż ostatnio zakochałam się w tym mieście :) A że jeszcze magia i kryminał, i wszystko naraz, to zamawiam. A co!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam straszną ochotę do Torunia pojechać i pozwiedzac z tą książką w ręce;) Moze nie do końca to kryminał, raczej historia z watkiem kryminalnym w tle...

      Usuń