piątek, 31 marca 2017

Świat obawia się odmienności – „Osobliwy dom pani Peregrine” Ransoma Riggsa


Słyszałam o tej książce, że jest dobra. Że warto po nią sięgnąć. Ale pewnie nie zrobiłabym tego, gdyby nie fakt, że w fejsbukowej grupie Przeczytaj&Podaj Dalej została wybrana książką miesiąca, czyli taką, którą wszyscy czytamy, by móc później o niej podyskutować. Poszłam, więc do bibliotek, wypożyczyłam, zaczęłam czytać i… wciągnęłam się!



„Kiedyś marzyłem o ucieczce przed zwykłym życiem, ale tak naprawdę moje życie nigdy nie było zwyczajne. Po prostu nie zauważałem jego niezwykłości.”
 

„Osobliwy dom pani Peregrine” to lektura, którą można określić mianem lekkiej fantastyki dla młodzieży. To taka książka, w której świat rzeczywisty miesza się z odrobiną magii. Prawdziwa historia, nota bene dość trudna, bo chodzi tu o II wojnę światową, przeplata się ze współczesnym spokojem niewielkiej brytyjskiej wysepki. A jednak coś burzy ten spokój. Podobnie, jak coś burzy spokój głównego bohatera – nastolatka, który właśnie przeżywa trudny okres po śmierci dziadka…

Niby nic niezwykłego, prawda? Tyle tylko, że Jacob jest przekonany, że dziadek nie zmarł z powodu ataku dzikich zwierząt, jak twierdzą wszyscy wokół. Chłopak w miejscu, w którym znalazł poranione zwłoki widział przerażającą twarz potwora. Dokładnie takiego, o jakim w dzieciństwie opowiadał mu dziadek. Zwidy? Wynik szoku? A może jednak nie? A kiedy jeszcze w dniu swoich urodzin chłopak otrzymuje niezwykły prezent, który sprawia, że nasz bohater decyduje się jednak zaufać intuicji i spróbować zrozumieć ostatnie dość tajemnicze słowa dziadka, wszystko nabiera tempa.

Co prawda przyjazd na małą, niemal odciętą od świata wyspę z początku wydaje się być nietrafionym pomysłem. Zła pogoda, bark towarzyszy zabaw i doszczętnie zniszczony budynek, w którym Jacob chciał znaleźć jakieś wskazówki zbliżające go do rozwiązania tajemnicy dziadka sprawiają, że chłopak sam zaczyna zastanawiać się, czy wyprawa miała jakiś sens. Do czasu, gdy przypadkiem przechodzi przez tajemnicze przejście. I nagle okazuje się, że nie wszystko jest takie, jakie na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać…

„Struktura rodzaju ludzkiego jest nieskończenie bardziej zróżnicowana, niż przypuszcza większość ludzi.”


Ransom Riggs stworzył dość ciekawą, wciągającą historię. Z jednej strony być może jest lekka, z drugiej momentami mocno trzyma w napięciu. Daleka jestem od bezgranicznego zachwycania się tą powieścią, ale muszę przyznać, że czytałam niemal jednym tchem. Zwłaszcza od momentu, gdy Jacob odkrywa zupełnie nowy świat. Pomysł na „zabawy z czasem” w świecie powieści szczerze przypadł mi do gustu. Chyba dlatego, że lubię taką fantastykę, w której akcja dzieje się w świecie, jaki znam, jedynie trochę zmienionym, pokolorowanym.

Z początku miałam wrażenie, że będzie bardzo cukierkowo i łagodnie. Zastanawiałam się nawet, gdzie ten obiecany przez wydawcę na okładce książki thriller. Emocje rosły wraz z przewracaniem kolejnych kartek. I choć nie mogę powiedzieć, że czegoś się bałam, czytając, to jednak akcja mnie po prostu wciągnęła i pojawił się pewien delikatny niepokój o losy bohaterów. I jeszcze sama końcówka, która właściwie tylko zaostrza apetyt na więcej. Bardzo jestem ciekawa, jak dalej potoczy się ta historia. Z tego, co zdążyłam przeczytać w różnych recenzjach i opisach kolejnych części cyklu – można spodziewać się bardzo ciekawej kontynuacji.  

I na koniec jeszcze jedna rzecz, o której trzeba tu wspomnieć. Książka jest ilustrowana nietypowymi, dość niepokojącymi fotografiami. Tak naprawdę chyba one bardziej niż sama historia tworzą specyficzny klimat. I sprawiają, że wymyślona przez Riggsa historia intryguje…

Moja ocena: 7/10.
Wydawnictwo Media Rodzina, ilość stron: 389, tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska.


A czytałam w ramach wyzwań:

14 komentarzy:

  1. brzmi intrygująco i zachęcajaco by sięgnąc po ta książkę mając nieco więcej lat....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mnie wciągnęła, choć początkowo miałam mieszane uczucia wobec tej pozycji...

      Usuń
  2. Mi tez sie bardzo podobała ta książka;) Ja bym jej też nie przeczytała bez lektury miesiąca.Gosia Szczep

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Dlatego lubię wyzwania, lektury miesiąca i inne takie;)

      Usuń
  3. Bardzo interesuje mnie ten specyficzny klimat, a także zamieszczone w książce fotografie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fotografie są naprawdę genialne! I to chyba one tworzą taki klimat!

      Usuń
  4. Brzmi ciekawie, magicznie i klimatycznie, a to lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wiesz... w wolnej chwili możesz poczytać;)

      Usuń
  5. Najbardziej zaintrygowały mnie to fotografie,a dopiero potem treść. I dlatego mam ją na półce, ale jeszcze jej nie przeczytałam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydanie intryguje, to fakt... Mnie treśc wciągnęła, choć poczatkowo też się obawiałam, ze bedzie nudno albo zbyt banalnie

      Usuń
  6. Widziałam ekranizację i bardzo mi się podobała, dlatego tym bardziej sięgnę po książkę :)

    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za udział w moim wyzwaniu! Zapraszam do zabawy w kolejnych miesiącach ;)Podsumowanie wyzwania już niebawem na moim blogu razem z tropem na maj/czerwiec.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta część póki co podobała mi się najbardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Obejrzeliśmy film. Zaintrygował, ale nie zachwycił...

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety najpierw obejrzałam film. Niestety, bo wolę robić dokładnie odwrotnie i wpierw czytać. Jednak film chyba dodatkowo mnie zachęcił do lektury. To przyjemna historia, bajka dla młodzieży i dorosłych, która porywa w taki trochę inny świat :)

    OdpowiedzUsuń